Prawa autorskie

Wszystkie prace, zdjęcia i teksty zamieszczone w tym blogu są wyłącznie moją własnością, a jeśli tak nie jest wyraźnie to zaznaczam. Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody zabronione.

ZDJĘCIA

Wszystkie prezentowane na blogu zdjęcia są wykonane przeze mnie i moją córkę.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

Obserwatorzy

sobota, 25 sierpnia 2012

Papierowo

Niedługo będzie dwa lata ,gdy pierwszy raz w moich rękach znalazła rzecz z papierowej wikliny.Początkowo trudno mi było uwierzyć ,że to można z papieru robić.jakiś czas wahałam się,czy zaczynać,bo wydawało mi sie niemożliwe,że ja takie coś potrafię.Dziś z niedowierzaniem patrzę wstecz.tyle rzeczy ,które wydawały mi się nieprawdopodobne zrobiłam,tyle jeszcze przede mną.Gdy w ubiegłym roku byłam w szpitalu ,poszłam na salę telewizyjna ,gdzie w telewizji zobaczyłam retransmitowany reportaż o pasjonatach tego rękodzieła
 
Ten reportarz wzbudził zainteresowanie papierową wikliną u nas w rejonie-w szpitalu uczyłam wszystkie chętne pielęgniarki tego co już sama umiałam -a ja dzięki temu miałam nieco większy zbyt swoich wyrobów.Cały czas śledzę zmagania bohaterów reportażu z papieową wikliną i muszę przyznać ,że ich wyroby -oczywiście te drobniejsze są często moją inspiracją.
I dalej kręcę,może trochę mniej niż w ubiegłym roku ale zawsze jacyś chętni są na różne precjoza.Teraz zbliża się jesień i niedługo zaczną spadać kolorowe liście i już pytają czy w tym roku będę robić koszyczki z bukietami liśćianych róż.No to koszyczki zaczęłam już robić ,dziś pierwsza tura pomalowanych  (lakierowane będą już z bukietami) koszyczków ale wśród nich jedna osłonka na doniczkę,bo kwiatków mi przybywa a byle czym sadzę.


Dziś porwałam się by zrobić wózeczek z wikliny,tak mi sie podobają te wózeczki,że i ja chciałam taki mieć.Wiedziałam ,że gdzieś miałam kursik jak go zrobić,ale ta chemia coś mi za bardzo mózg zeżarła,że zapomniałam ,że tu w blogu mam odsyłacz do kursiku na wózeczek.Ale coś tam zrobiłam,nie do końca zadowolona jestem z niego ,ale pierwszy ,jakby co to dla mnie.następne pójdą lepiej,już wiem gdzie zrobiłam błędy.
a to mój wózeczek

Rurek mam nakręcone,z ciekawości policzyłam,wiążąc w pęczki po 150 i az sie przeraziłam ,w tygodniu ukręciłam 5000 bez 16 sztuk.Mam narazie z czego robić.

Udało mi się zarazić kilka koleżanek papierową wiklina a jedna z nich "zaraziła" syna i stworzył takie arcydzieło

Tak,że nie tylko panie jak mówią bohaterowie reportażu wyplatają (zresztą sami są tego dowodem) ale i panowie nie wstydzą sie takich plecionek.I dodam ,ze ten powyższy wyrób to nie odosobniony przypadek ,takich i innych rzeczy powstało już kilka.


5 komentarzy:

Gabriela pisze...

Lucynko, jesteś niezwykle uzdolniona manualnie, co mam powiedzieć -zazdroszczę

Gosia pisze...

Ja też lubię kręcić róże z liści:) Twoje koszyczki będą cudnie wyglądać! A ta skrzynia świetna, zastanawiam się jak zrobione są rogi, że takie równe i "kanciate" :))

Anonimowy pisze...

Zakochałam się w Twoich koszyczkach i wózeczku - po porostu są prześliczne. Fajnie, że masz czym ręce zająć - to też precież rodzaj rehabilitacji. Twórz jak nawięcej tych swoich arcydzieł, by mogły często cieszyć nasze oczy. Pozdrawiam danfi :-)

Isskaa pisze...

Piekne rzeczy tworzysz,cudne.... A wozeczek - rewelacja :-) pozdrawiam :-)

Malgodia pisze...

Wózeczek jest małym cudeńkiem i koszyczki też są śliczne, chciałabym zobaczyć je wypełnione rózami :)

LinkWithin