A tak mi się przypomniało ,że tydzień temu dosłownie na wariackich papierach robiłam
pamiątkę bierzmowania.Czasu miałam niewiele ponad godzinę,więc i
inwencją za bardzo się nie wykazałam.Gdybym miała więcej czasu i
kolorowy tusz w drukarce to jeszcze wydrukowałabym ze dwa obrazki tego
tła w środku i zrobiła tego gołąbka w 3D,Ale mogłam tylko wykorzystać
wcześniej wydrukowane obrazki.No i takie coś mi wyszło,ja za bardzo
dumna nie jestem ale mama bierzmowanej była "w siódmym niebie",zdjęcia
też na szybcika zrobione komórką,a że za oknem już szarówka była to
nawet obróbka w Photoskapie niewiele pomagała
Moje życie jakie jest,radości,troski,kłopoty. Moje pasje i zainteresowania,co lubie robić,co mi sprwia radość,pomaga w codziennych zmaganiach z chorobą.
Prawa autorskie
Wszystkie prace, zdjęcia i teksty zamieszczone w tym blogu są wyłącznie moją własnością, a jeśli tak nie jest wyraźnie to zaznaczam. Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody zabronione.
ZDJĘCIA
Wszystkie prezentowane na blogu zdjęcia są wykonane przeze mnie i moją córkę.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kartka-księga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kartka-księga. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 marca 2014
piątek, 28 lutego 2014
Ślubnie
Ostatnio za wiele czasu nie mam,ciężarna córka wylądowała w szpitalu a mnie przyszło zajmować się 10 miesięcznym wnukiem.Uciążliwe to bynajmniej nie jest,bo wnusiu jest wspaniały,grzeczny,mało marudny mimo że ząbkuje cały czas i co najważniejsze nauczony jeść wszystko,więc z tym problemów nie ma.Ale że ja trochę "niepełnosprytna" większość czasu co nie śpi spędza w kojcu z zabawkami,bo ja nie mam siły gonić go po mieszkaniu.Raczkuje znakomicie i chodzi wzdłuż wszystkich mebli i ścian z prędkością rakiety.Gdyby nie pies,to byłoby wszystko ok,ale pies zazdrosny o niego i jak go tylko zobaczy raczkującego ,zaraz go atakuje,już raz go ugryzł w rękę.Zamknąć go nie ma gdzie ,bo mam tylko drzwi do łazienki a tam wyje jak opętany.
A że wnuczuś dobry może świadczyć to,że będąc dziś z nim sama byłam w stanie zrobić dwie rzeczy na jutrzejszy ślub u sąsiadki.Cóż w ostatniej chwili przypomniano sobie o mnie jak nigdzie nic ciekawego nie znaleziono. Zdjęcia za dobre mi nie wyszły,a powtórzyć już nie mam jak,bo aparat mam kiepski
ale coś tam widać .
Oto pierwsza kartka-księga
A drugie powstało pudełko,za wiele materiałów nie miałam ,kwiatki do obu musiałam robić ,bo zapasy się skończyły,wyszło jak wyszło.Najważniejsze,że się podobało.
Teraz chyba najwyższa pora pomyśleć o kartkach wielkanocnych.
A że wnuczuś dobry może świadczyć to,że będąc dziś z nim sama byłam w stanie zrobić dwie rzeczy na jutrzejszy ślub u sąsiadki.Cóż w ostatniej chwili przypomniano sobie o mnie jak nigdzie nic ciekawego nie znaleziono. Zdjęcia za dobre mi nie wyszły,a powtórzyć już nie mam jak,bo aparat mam kiepski
ale coś tam widać .
Oto pierwsza kartka-księga
A drugie powstało pudełko,za wiele materiałów nie miałam ,kwiatki do obu musiałam robić ,bo zapasy się skończyły,wyszło jak wyszło.Najważniejsze,że się podobało.
Teraz chyba najwyższa pora pomyśleć o kartkach wielkanocnych.
niedziela, 19 stycznia 2014
Dzień babci i dziadka
Kolejna okazja ,by zrobić jakieś kartki.Miałam ochotę zgłosić na wyzwanie ale niestety,trzeba było wykorzystać materiały kupione w danym sklepie ,który ogłasza wyzwanie,a ja niestety wykorzystuje to co mam w domu i jeszcze nigdy nie kupowałam żadnych papierów.Czasem od kogoś cos dostanę,ale nawet nie wiem gdzie były kupowane.
A oto moje ostatnie karteczki
W rzeczywistości trochę lepiej wyglądają,są jaśniejsze ,taki złoto-miodowy kolor.
A oto moje ostatnie karteczki
W rzeczywistości trochę lepiej wyglądają,są jaśniejsze ,taki złoto-miodowy kolor.
sobota, 12 października 2013
Może to wreszcie koniec
Wczoraj wróciłam ze szpitala po 6 chemii czyli ostatniej z tej serii.Mam nadzieję,że bedzie to już żeczywiście ostatnia chemia.Badania kontrolne ,sprawdzajace postęp leczenia bede miała 7 listopada.Teraz tylko czekać.
Jak narazie czuję sie jakby po mnie walec drogowy przejechał,rece trzesa sie jak w galarecie,paluchy popuchniete po kroplówkach ,że nawet obrączke trzeba było przecinać,bo zapomniałam zdjąć,a i wcześniej az tak bardzo nie puchły,nogi ledwo mnie noszą.Mam cichą nadzieję,że powoli beda ustępować wszystkie dolegliwości.
W szpitalu znalazłam sobie zajęcie,żeby nie myśleć o tym co mi dolega ,żeby rozruszac puchnace ręce robiłam róże z liści klonu.Na wewnętrznym dziedzińcu szpitala rosna sobie dwa piękne klony ,widoczne z okien onkologii
Przy okazji dowiedziałam sie ,że na onkologii całemu personelowi i wielu pacjentom leczącym się juz od paru lat ,te drzewa kojażą się ze mną,bo i przez kolejne dwie jesienie,gdy byłam na poprzednich chemiach ,też zbierałam i robiłam bukieciki z liściowych róż.A tym razem na dodatek ,kazdy chciał mić taki bukiecik .Więc robiłam ,kręciłam i dostawałam za to drobne kwoty ,co w końcowym efekcie wcale nie mało sie uzbierało,na leki które dostaje przy wypisie spokojnie starczyło,a to wcale nizły zastrzyk kasy.A te bukieciki wygladały tak
Przed pojściem do szpitala,zrobiłam dwie kartki -księgi na chrzest ,które zamówiły sobie pielęgniarki dla wnuczków.
i jedną kartkę na urodziny dla "towarzyszki niedoli" na urodziny dla ojca synowej
I to by było na tyle nowości.Ze dwie godziny pisałam tego posta,bo mnie w miedzyczasie spanie ścięło.
Jak narazie czuję sie jakby po mnie walec drogowy przejechał,rece trzesa sie jak w galarecie,paluchy popuchniete po kroplówkach ,że nawet obrączke trzeba było przecinać,bo zapomniałam zdjąć,a i wcześniej az tak bardzo nie puchły,nogi ledwo mnie noszą.Mam cichą nadzieję,że powoli beda ustępować wszystkie dolegliwości.
W szpitalu znalazłam sobie zajęcie,żeby nie myśleć o tym co mi dolega ,żeby rozruszac puchnace ręce robiłam róże z liści klonu.Na wewnętrznym dziedzińcu szpitala rosna sobie dwa piękne klony ,widoczne z okien onkologii
Przy okazji dowiedziałam sie ,że na onkologii całemu personelowi i wielu pacjentom leczącym się juz od paru lat ,te drzewa kojażą się ze mną,bo i przez kolejne dwie jesienie,gdy byłam na poprzednich chemiach ,też zbierałam i robiłam bukieciki z liściowych róż.A tym razem na dodatek ,kazdy chciał mić taki bukiecik .Więc robiłam ,kręciłam i dostawałam za to drobne kwoty ,co w końcowym efekcie wcale nie mało sie uzbierało,na leki które dostaje przy wypisie spokojnie starczyło,a to wcale nizły zastrzyk kasy.A te bukieciki wygladały tak
Przed pojściem do szpitala,zrobiłam dwie kartki -księgi na chrzest ,które zamówiły sobie pielęgniarki dla wnuczków.
i jedną kartkę na urodziny dla "towarzyszki niedoli" na urodziny dla ojca synowej
I to by było na tyle nowości.Ze dwie godziny pisałam tego posta,bo mnie w miedzyczasie spanie ścięło.
piątek, 13 września 2013
Chrzest
I znów niemal miesiąc nie zagladałam tu,ale jakoś tak schodziło.Niewiele w tym czasie robiłam,bo niezbyt dobrze się czułam,a i nie miałam wiele do roboty.Przygotowywałam sobbie materiały na kartki świąteczne.
W niedzielę czeka mnie uroczystość rodzinna,chrzest mojego wnusia Kubusia.Aż nie do pomyślenia jak szybko ten szkrab rośnie.Pokazywałam go jako noworodka a to już niemal pięciomiesięczny brzdąc.
Więc zrobiłam dla niego pamiętką chrztu
A dla księdza ,który udzieli mu chrztu,wspaniałego księdzxa,podziękowania.
Z rozpędu zrobiłam też dla koleżanki,która oczekuje wnuka też kartę-księgę.
Przygotowałam sobie sporo materiału na kartki świąteczne ,nawet kilka pierwszych zrobiłam ,ale nie jestem specjalnie z nich zadowolona,coś mi się w nich nie podobało.Ale już wiem co,pod ażurowe bombki muszę za radą koleżanek podkleić jednokolorowy papier ,wtedy beda bardziej wyraziste.
W niedzielę czeka mnie uroczystość rodzinna,chrzest mojego wnusia Kubusia.Aż nie do pomyślenia jak szybko ten szkrab rośnie.Pokazywałam go jako noworodka a to już niemal pięciomiesięczny brzdąc.
Więc zrobiłam dla niego pamiętką chrztu
A dla księdza ,który udzieli mu chrztu,wspaniałego księdzxa,podziękowania.
Z rozpędu zrobiłam też dla koleżanki,która oczekuje wnuka też kartę-księgę.
Przygotowałam sobie sporo materiału na kartki świąteczne ,nawet kilka pierwszych zrobiłam ,ale nie jestem specjalnie z nich zadowolona,coś mi się w nich nie podobało.Ale już wiem co,pod ażurowe bombki muszę za radą koleżanek podkleić jednokolorowy papier ,wtedy beda bardziej wyraziste.
wtorek, 30 kwietnia 2013
Kartek ciąg dalszy
Okres ślubów w pełni to i coć na ta okazję trzeba zrobić .I tak powstało dla przyjaciół i znajomych kilka kart-ksiąg na śluby
Trochę więcej ich powstało ale motywy niemal takie same .Kilka prostszych karteczek na komunię zrobiłam
Trochę więcej ich powstało ale motywy niemal takie same .Kilka prostszych karteczek na komunię zrobiłam
Subskrybuj:
Posty (Atom)













