Prawa autorskie

Wszystkie prace, zdjęcia i teksty zamieszczone w tym blogu są wyłącznie moją własnością, a jeśli tak nie jest wyraźnie to zaznaczam. Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody zabronione.

ZDJĘCIA

Wszystkie prezentowane na blogu zdjęcia są wykonane przeze mnie i moją córkę.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

Obserwatorzy

poniedziałek, 4 lipca 2011

Zastanawiam się....

Po trzech niezwykle ciężkich dniach,,gdy nie sposób było ,ani leżeć,ani siedzieć ,ani chodzić,gdzie oszołomiona środkami przeciwbólowymi spałam niemal non stop zastanawiam się ,czy  to cholerne życie warte jest tego bólu i cierpienia?
Co to wszystko da,życie wieczne-w to już dawno nie wierzę,trochę dłużej życia?-a po co mi takie życie.
Tyle lat zwijałam się ,robiłam,nie było czasu na odpoczynek ,na wyjazdy,bo dzieciom potrzebne,bo dom trzeba odbudować.I po co?
Z długów dalej nie wyszłam,niczego się nie dorobiłam,jedynie zniszczone zdrowie i marne siły mam.
Nawet leczyć się ciężko,bo przesilone w dzieciństwie żyły ciężką ponad wiek pracą,są pełne zrostów ,pękają po wbiciu igły.Żeby podać jeden zestaw chemii,cztery razy byłam kuta.Posiniaczona obolała,patrzę w sufit i zagryzam zęby ,żeby nie krzyczeć.Podjęłam się leczenia,ale jeśli tak to będzie nadal wyglądać ,nie wiem co będzie dalej.
Choćby wokół było nie wiem ilu ludzi,współczujących pomocnych,tak naprawdę jest się samym.A patrzenie na twarze ludzi,którzy może chcieli by pomóc a nie mogą ,jeszcze bardziej się boli.

Chciałbym położyć się spać ,i już nie obudzić.Zostawić to wszystko za sobą,zapaść się w nicość.Taki miałam dziś sen,stałam na wiadukcie kolejowym,nad rzeką,z oddali widziałam światła nadjeżdżającego pociągu,a później już była tylko cisza,spokój i jakoś tak ciepło i przyjemnie.I naprawdę ,byłam rozczarowana,gdy obudził mnie ból.
Piszę to i nie wiem czy robię dobrze,może mi będzie lżej,gdy to wszystko wyrzucę,może jutro jak to przeczytam ,jakoś inaczej na to popatrzę,ale w tej chwili,najchętniej zaczęłabym tak krzyczeć,że szyscy wokół by tego nie znieśli.
Ktoś mi powie-a czy to tylko ty tak cierpisz?Wiem że nie i uważam ten świat za całkowicie popieprzony,i nie potrafię absolutnie nawet z punktu widzenia wiary tego zrozumieć i pojąć.To jest coś nie tak,nie do końca  jak należy.

3 komentarze:

Marzenna G. pisze...

Lucynko, rozumiem Ciebie doskonale.

anielka pisze...

Nie umiem sobie nawet wyobrazic co czujesz,moge Cie tylko wspierać,przytulic i z Toba poplakac.Po prostu byc.Pozdrawiam i zycze coby lepiej kazdego dnia było.

Gabriela pisze...

Ja również Lucynko, szanuję Cię, jesteś wyjątkowa i potrzebna tak naprawdę wielu osobom.

LinkWithin